Nikt Cię tak nie rozwścieczy jak własna matka/ mąż/ dziecko.
Wielu z nas doświadcza tego na własnej skórze, reagując wręcz alergicznie na zachowania bliskich. Bywa też, że ze zdziwieniem obserwujemy takie starcia między innymi ludźmi. Zostają wciągnięci w wir ekstremalnie silnych emocji i reakcji, które dla osób pozostających poza systemem, są kompletnie nieadekwatne i niezrozumiałe. Mony Elkaim opisuje bolesne relacje w różnych konstelacjach rodzinnych: rodzic-dziecko, partnerzy itd.
Elkaim podkreśla, że są to procesy zachodzące nieświadomie. Nie podejmujemy decyzji, by reagować w określony sposób.
Bardzo plastycznie porównuje takie relacje do wypowiadania kwestii sztuki, którą gramy, nie uświadamiając sobie tego, realizowania scenariusza, uwięzienia, schwytania w pułapkę, zaciśniętego węzła. Najtrafniej opisuje je metafora drzwi obrotowych- jedno może zawsze oskarżyć drugie, że popchnęło je w plecy, a drugie, zgodnie z prawdą, odpowiada: to Ty mnie popychasz!
Kluczowymi pojęciami dla zrozumienia tych procesów są cyrkularność i przymus powtarzania. Cyrkularność to nic innego jak odwieczny dylemat, co było pierwsze: jajko czy kura?
Interakcje między członkami rodziny są zawsze wzajemne, dwukierunkowe. W ich analizie liniowa przyczynowość musi zostać zastąpiona przez cyrkularność. Rozważania kto zaczął nie mają sensu. Człowiek nie istnieje jako jednostka- jest relacją. Nie wiadomo kto kogo łapie w pułapkę, kto jest przyczyną, a kto skutkiem. Pytanie nie może brzmieć: „co jedno robi drugiemu”, lecz „co oni razem robią”, jaki taniec tańczą?
Według autora to uproszczenie sądzić, że wybieramy takich partnerów, którzy będą wzmacniać nasze wizje świata. Raczej w toku formowania się związku stopniowo, poprzez wymiany między partnerami, ustalają się reguły gry.
Sytuacja zaczyna się zaproszeniem do odtwarzania sekwencji, ale nie musi dojść do owego powtarzania. Wystarczy, by druga osoba, partner interakcji miał dystans emocjonalny do danego tematu, Może się zdarzyć, że ktoś prosi drugą osobę o coś jego zdaniem niemożliwego do otrzymania, a dla drugiej osoby taka prośba nie stanowi żadnego problemu, po prostu daje to. Wspólny, męczący taniec zaczyna się, gdy nasze czułe struny/ miękkie brzuszki/ podatności na zranienie są komplementarne.
Uświadomienie sobie własnego udziału w tych cyklach wzajemnego cierpienia może dać odwagę, by spróbować czegoś innego. Nie wystarczy jednak uświadomić sobie „historycznie” doświadczenia, trzeba je na nowo przeżyć afektywnie, np. w trakcie psychoterapii, popróbować innej reakcji, która umożliwi uwolnienie się, wstawienie stopy w wirujące drzwi obrotowe, by je zatrzymać.