Komu dajesz uprawiać swoje grządki?

Wyobraź sobie, że odziedziczyłeś po krewnych dom z ogrodem.

Wiosną wchodzisz do niego i zerkasz krytycznym okiem. Ogród otacza gęsty szpaler tuj. Sosna się rozrosła, a ziemię pod nią pokrywa gęsta warstwa igieł. Trawnik nie wygląda jak z gazetki reklamowej marketu budowlanego- gdzieniegdzie prześwitują łyse placki i doliczyłeś się 4 różnych rodzajów trawy. Sumak sąsiada podbija nowe terytoria po Twojej stronie płotu.

Tuje zasadził wujek, nie są w Twoim stylu. Są toksyczne i pachną latami 90’, ale trzeba im przyznać, że zacieniają i odgradzają od spojrzeń wścibskiego sąsiada. Żywopłot bukszpanowy będzie rósł lata, a do tego trzeba go będzie pryskać przeciwko ćmie. Żeby mieć królewskim dywan, trzeba by zwieźć wywrotkę ziemi i wysiać na nowo. Może wystarczy dosiać kolejny rodzaj nasion? Tylko czy wyrywać korzenie sumaka, jeśli za każdym razem powstaje dwumetrowa wyrwa w trawniku ? Dobrze by było wyciąć suche gałęzie sosny, ale nie masz piły teleskopowej, za to masz lęk wysokości. Może zlecić to szwagrowi (wyłoży wszystko kostką Bauma, bo nie trzeba kosić) albo firmie polecanej przez znajomego (insta hitem są oczka wodne z rybkami koi).

Zanim wszystko wytniesz i zaorasz, spokojnie się przejdź, porozglądaj po kątach. Sprawdź jaka jest gleba w poszczególnych częściach działki i gdzie pada słońce. Zastanów się ile masz czasu i siły oraz jakim budżetem dysponujesz. Jakie narzędzia masz w szopie? Czy chcesz mieć fikuśny skalniak, czy kawał gęstego trawnika, po którym dzieci będą mogły bezpiecznie biegać na bosaka?

Konsultacje psychologiczne są uważnym spacerem po ogrodzie. Służą ocenie tego jak jest i co nie jest tak, jak by się chciało. Rozeznaniu w tym co nasze, a co cudze. Ustaleniu na czym nam zależy. Sprawdzeniu co jest możliwe (w kontekście tego jacy jesteśmy, co umiemy, kogo mamy wokół, ile posiadamy) i ile to potrwa. Stworzeniu listy speców i narzędzi, których potrzebujemy. Przewidzeniu ryzyk i kosztów. To etap wstępny. Analiza. Ukierunkowanie. Porządkowanie informacji. Powstrzymanie się od robienia.

Potem „skutecznie” oznacza w sposób dopasowany do kontekstu. Czasem trzeba działać szybko i radykalnie. Niekiedy trzeba szybko wyciąć gruszę z rdzą, zanim zarazi wszystkie iglaki. Lub spakować walizkę i zarabiać „na kasie” na adwokata. Częściej trzeba przycinać, siać, pielić, przekopywać, nawozić. Jak się nie przyjmie, szukać innego miejsca lub gatunku. Wytrwale, żmudnie, do skutku. Zmieniać nawyki. Ćwiczyć wyrozumiałość dla siebie. Mierzyć wyżej albo niżej niż do tej pory, schudnąć albo przytyć, zerwać lub wziąć ślub- w każdym razie sprzyjać zdrowiu. Stanąć oko w oko z własnymi wadami. Zadbać o ciało. Zapisać się na angielski. Oddać niechciane prezenty. To jest o interwencji kryzysowej, psychoterapii, farmakoterapii.

Czy to bywa długotrwałe, drogie, niewygodne? Tak. Ogród zarastał latami, dobra kosiarka kosztuje, a korzenie sumaka trzymają się uporczywie.

Czy psycholog/ terapeuta może to zrobić sam? Pewnie znajdą się chętni, żeby wziąć to na siebie. Mam nadzieję, że lubisz kostkę Bauma.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *